Razem, a jednak osobno – projekt „Bracia Gierymscy”

W tym roku Muzea Narodowe w Warszawie i Krakowie przypomniały dorobek Maksymiliana i Aleksandra Gierymskich. Ekspozycje, określane mianem projekt Bracia Gierymscy były zwieńczeniem interdyscyplinarnego programu badawczego nad spuścizną artystyczną malarzy – jego efektem jest nie tylko weryfikacja obecnego wiedzy na temat biografii i twórczości braci, ale przede wszystkim wzbogacenie stanu badań nad materią malarską obrazów – kompozycją, warsztatem i technologią.

W Krakowie mogliśmy zobaczyć wystawę Maksymilian Gierymski. Dzieła, inspiracje, recepcja, na której oprócz obrazów i szkiców Maksymiliana zaprezentowano prace, współczesnych artyście malarzy z kręgu monachijskiego; natomiast na ekspozycji w Warszawie – Aleksander Gierymski 1850-1901 pokazano niemalże cały dorobek artysty: obrazy i szkice olejne, szkicownik, drzeworyty wykonane na podstawie rysunków malarza oraz fotografie dokumentujące prace nad obrazami – zdjęcia modeli i rekwizytów.

Architektura i przestrzeń

Dlaczego wciąż budujemy? Prześledzenie wstecz czasu jako architektury jest opowieścią o znakach, jakie zostawiamy w przestrzeni, zapewne najtrwalszych znakach kulturowych w czasie. Architektura jest opowieścią o naszej relacji z przestrzenią, którą nieustannie systematyzujemy, obsesyjnie przywiązani z jednej strony do estetyki i efektywności, a z drugiej do konstruowania materialnej pamięci. Wszelkie inne sztuki mogą sczeznąć, ale ruiny tego, co niegdyś wznieśliśmy, trwać będą po kres czasu.
Cristian Rusu

Arènes d'Arles, nazywana też amfiteatrem, wzorowana na Koloseum została wzniesiona w roku 90. Jako budulec posłużyły m.in. wapienne bloki, na których do dziś widoczne są skamieliny prehistorycznych muszli małż i roślin.
Pod koniec czwartego wieku, została zamieniona w fortecę. W następnych stuleciach dodano arkady oraz cztery obronne wieże, obudowano i zabudowano ją domami, zamieszkanymi przez około 200 ludzi.
W latach 20. XIX wieku z inicjatywy Prospera Mérimée budowli stopniowo zaczęto przywracać dawny kształt.

Dziś odbywają się tu m.in. korridy. Średniowieczne wieże trwają w symbiozie...

Czy warto sięgać po malarstwo akademickie ilustrując książki popularyzujące historię, czyli fotoedytora zmagania z historią

Myślę, że liczba przeciwników i zwolenników malarstwa historycznego, w szczególności XIX-wiecznego, rozkłada się po równo.

Z jednej strony, nie jest w dobrym tonie przyznawanie się do lubienia akademizmu. Po czasach prymatu awangardy, kolejnych „izmach”, czy wreszcie ogłoszeniu śmierci malarstwa wydaje się ono być anachronizmem. Twórcy akademiccy operują tradycyjnym zestawem środków obrazowania — realizmem formy, konwencjonalnym doborem barw, klasycznym modelunkiem światłocieniowym i wystudiowaną kompozycją.
Nie ma miejsca na spontaniczność, dominuje monumentalizm, patos rodem z greckiej tragedii.

Wystawa Marii Bilińskiej-Bohdanowiczowej

Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie przygotowało monograficzną wystawę Marii Bilińskiej-Bohdanowiczowej "Kobieta" z motywem japońskim – pastelem "Kobieta z japońską parasolką".

Dziś niejednemu odbiorcy takie malarstwo może wydać się tradycyjne i anachroniczne. Moim zdaniem budzi szacunek. Autorka, wbrew konwenansom, w czasach kiedy kobiety z trudem zdobywały wykształcenie, zyskała niezależność. Szacunek może budzić odwaga podążania własną drogą i determinacja w osiągnięciu celu. Myślę też, że Artystka osiągnęła artystyczne spełnienie, choć zmarła młodo ...

Widziane z bardzo bliska, czyli to czego zazwyczaj nie zauważamy

Ile razy zdarzyło się wam zobaczyć to co znaliście tylko z reprodukcji w albumach, zdjęć innych osób czy na filmach i doznać olśnienia? Wszystko niby znajome, a jednak wygląda inaczej.
Kiedy przyjdzie na zobaczyć coś, co doskonale znamy z fotografii, zazwyczaj stoimy pełni zachwytu, oszołomieni skalą, bogactwem detali, a przede wszystkim podekscytowani tym, że jesteśmy tu naprawdę, nie zauważamy tego co widać z bardzo bliska.

Susan Felter, amerykańska fotografka często skupia się na detalu, szukając abstrakcyjnych form.
Więcej fotografii, w tym wspaniały cykl Hunting + Gathering, można znaleźć na stronie artystki: http://www.susanfelterart.com/.

© Susan Felter http://www.susanfelterart.com/p-o-r-t-f-o-l-i-o-s/surfaces-2004---current/

Sesja naukowa: „Cytat – powtórzenie – zawłaszczenie”

Galeria Labirynt w dniach 11.10.2013 10:00 — 11.10.2013 17:00 organizuje konferencję naukową poświęconą kopiowaniu, zawłaszczaniu, cytowaniu i przekształcaniu obrazów, czyli temu co nazywa się appropriation art.
Dziś te zagadnienia są szczególnie aktualne, a jak trudno jest wytyczyć granicę między plagiatem i oryginalną twórczością świadczy głośny, wciąż toczący się spór między Patrickiem Cariou a Richardem Prince (najnowsze informacje o nim można znaleźć na stronach
http://uk.phaidon.com/agenda/art/articles/2013/april/26/richard-prince-w...).
Więcej informacji na temat sesji (zestaw proponowanych zagadnień, warunków uczestnictwa i terminach zgłoszeń) można znaleźć pod adresem: http://labirynt.com/nabor-zgloszen-na-sesje-naukowa-cytat-powtorzenie-za...

Eksperyment Bence Hajdu

Bence Hajdu, w ramach studiów na węgierskiej Akademii Sztuk Pięknych pokusił się o ciekawy eksperyment.

Usunął wszystkie postaci z klasycznych obrazów i w ten sposób nadał wnętrzom oraz krajobrazom drugiego planu – zwykle niezauważanym – nową jakość.

Prace można zobaczyć na stronie autora: http://www.behance.net/gallery/abandoned-paintings/5555192

25 czerwca o godzinie 17.00 w Muzeum w Kętach odbędzie się wernisaż wystawy „Maroko. Wystawa rysunków i akwarel Alicji Nikiel.”

Maroko jest rajem dla poszukiwaczy wrażeń, kusi magią orientu oraz legendarną gościnnością mieszkańców.

Jak mówi sama autorka „Maroko uwiodło mnie od pierwszego wejrzenia. Olśniona światłem, intensywnością kolorów i zestawieniem barw, które w bladym świetle północnoeuropejskiego nieba wydawałoby się pozbawionymi sensu, z zadziwieniem stwierdziłam, że w Maroku kolor widoczny jest nie tylko dla oka – on nabiera materii, można go czuć, dotykać, wąchać, że posiada moc magiczną, symboliczną, że tam wszystko jest kolorem tak, jak wszystko wydaje się też być przesycone zapachem, wibrować dźwiękiem i światłem. […] Impuls by udokumentować własne doświadczenia w tym kuszącym są innością kraju jest ogromny, choćby po to tylko, by oglądając po powrocie zapiski i szkicowniki wiedzieć na pewno, że podróż nie była mirażem, by urealnić do dla siebie w jedyny sposób, w jaki się potrafi – rysując i malując, tak jakby tylko wtedy można było odkryć tajemnice jego piękna”.

Czy dialog z historią sztuki jest możliwy?

W naszych czasach większość twórców pragnie zaznaczyć swój ślad na mapie kultury, stworzyć coś nowego i oryginalnego.

Niektórzy artyści artyści wykonują voltę. Sięgają po motywy powszechnie znane, wydawać by się mogło ograne, próbując na nowo je zinterpretować.

Jak mogłyby wyglądać postacie z obrazów, gdybyśmy je zobaczyli jako przechodniów na ulicy?
Ubrane zgodnie z obowiązującą modą, obecne we współczesnych wnętrzach, zaopatrzone w najnowocześniejsze gadżety.
Czy będą wyglądać anachronicznie, obco i dziwnie, czy nadal będą intrygujące? Czy zobaczymy w nich ikony kultury, czy współczesnych ludzi?

Zobaczcie wizje Dorothee Golz (http://www.dorothee-golz.com/english/index_engl.html) i Léo Caillarda (http://www.leocaillard.com/)

Muzeum Narodowe przygotowało wspaniałą niespodziankę dla miłośników twórczości Marka Rothko

W dniach 6 czerwca – 1 września 2013 Muzeum Narodowe w Warszawie zaprasza na pierwszą w Europie Środkowo-Wschodniej monograficzną wystawę prac jednego z najbardziej znanych artystów amerykańskich, tworzących prace w nurcie color field painting.
Obrazy pochodzą z Galerii Narodowej w Waszyngtonie.

Mark Rothko w swojej pracowni, 1961, © Michael H. Miller

Strony


PODZIEL SIĘ

FacebookTab